Nadwrażliwość sensoryczna: notatka przed wizytą
00:00 Przerwij
Zdrowie psychiczne · przed wizytą

Nadwrażliwość sensoryczna: notatka przed wizytą

Ta strona nie ocenia i nie stawia rozpoznania. Zaznaczasz obserwacje w sześciu obszarach, a na końcu dostajesz uporządkowaną notatkę do zabrania na wizytę.

Bez wyniku, bez punktów, bez procentów: piszemy niżej, dlaczego akurat tutaj żadna liczba nie miałaby sensu.

Trudności sensoryczne są prawdziwe. Nazwa „zaburzenia integracji sensorycznej” nie jest jednak rozpoznaniem w żadnej obowiązującej klasyfikacji.

Rodzic wypełniający formularz za dziecko zaznacza swoje obserwacje. To zapis tego, co widać, a nie ocena dziecka.

Notatkę można skopiować albo wydrukować. Nic nie jest wysyłane na serwer.

Trudności są prawdziwe. Nazwa nie jest rozpoznaniem

Te dwa zdania trzeba trzymać razem, bo w internecie zwykle występuje tylko
jedno z nich.

Nadwrażliwość na dźwięki, na metki, na światło czy na struktury jedzenia
jest realna i potrafi zorganizować całe życie wokół unikania.
Nikt tego nie wymyśla i nie jest to kwestia charakteru.

Natomiast „zaburzenia integracji sensorycznej” nie są odrębnym
rozpoznaniem
: nie ma ich ani w DSM-5, ani w ICD-11, więc nie mają
kodu, którym można się posłużyć. Amerykańska Akademia Pediatrii już
w 2012 roku zaleciła, żeby nie stawiać takiej diagnozy samodzielnie.

To nie znaczy, że objawy są zmyślone. Znaczy, że są opisem,
a nie wyjaśnieniem i że warto poszukać, co za nimi stoi.

Nadwrażliwość jest kryterium autyzmu

To jest część, której brakuje najczęściej. W DSM-5 jednym z czterech
kryteriów w domenie zachowań powtarzalnych jest wprost „nadmierna lub
obniżona reaktywność na bodźce zmysłowe albo nietypowe zainteresowanie
sensorycznymi aspektami otoczenia”
. ICD-11 również umieściło
wrażliwość sensoryczną w tej samej domenie.

Trudności sensoryczne występują też często przy ADHD
i przy zaburzeniach lękowych: a przy lęku bywa odwrotna
kolejność, niż się zakłada: to napięcie wyostrza odbiór bodźców, a nie bodźce
tworzą lęk.

Dlatego specjalista nie zatrzymuje się na opisie wrażliwości. Pyta o to,
co obok: o kontakty z ludźmi, o zainteresowania, o uwagę i o to, czy tak było
od dziecka.

Najpierw słuch i wzrok

Zanim padnie jakakolwiek nazwa, sprawdza się rzeczy prostsze i odwracalne.
Dziecko z niedosłuchem (na przykład po wysiękowym zapaleniu uszu albo przy
przeroście migdałka) reaguje na dźwięki inaczej, a bywa opisywane jako
„nieuważne” albo „wybiórczo słyszące”. Chrapanie i oddychanie przez usta to
sygnał, żeby zacząć od laryngologa.

Po stronie wzroku podobnie: nieskorygowana wada albo problem z akomodacją
tłumaczy męczenie się przy świetle i przy ekranach lepiej niż jakakolwiek
teoria o przetwarzaniu bodźców.

Osobno warto sprawdzić ból przy dźwiękach: nie sam
dyskomfort, tylko ból. To już sprawa dla laryngologa i badania słuchu.

Co się dzieje przy przeciążeniu

Dla lekarza i psychologa ważniejsze od listy wrażliwości bywa to, co się
dzieje, gdy bodźców jest za dużo. Reakcje idą zwykle w jedną z dwóch stron:
wybuch (złość, płacz, ucieczka), albo wycofanie
i wyciszenie
, które z zewnątrz wygląda na spokój, a jest przeciążeniem.
Ta druga bywa całkowicie przeoczana, zwłaszcza u dziewcząt.

Typowe jest też wyczerpanie po dniu pełnym bodźców, nieproporcjonalne do
tego, ile się faktycznie zrobiło. Warto to zapisać, bo dobrze pokazuje koszt,
którego nie widać z zewnątrz.

Praktyczna różnica, o której mało kto mówi

Terapia integracji sensorycznej jest w Polsce szeroko dostępna i wiele
rodzin trafia na nią jako na pierwszą odpowiedź. Warto jednak wiedzieć, co
etykieta daje, a czego nie daje.

Rozpoznanie spektrum autyzmu albo ADHD otwiera konkretne
drzwi:
orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego, dostosowania
w szkole i na egzaminach, wsparcie nauczyciela współorganizującego,
a u dorosłych: udogodnienia w pracy i na uczelni. Określenie
„zaburzenia SI” nie otwiera żadnych z nich
, bo nie istnieje
w klasyfikacji, na którą powołują się przepisy.

To nie jest argument przeciw pracy nad wrażliwością, jest argument za tym,
żeby równolegle sprawdzić, czy nie ma czegoś, co ma nazwę i konsekwencje.
Jedno drugiego nie wyklucza.

Co pomaga niezależnie od nazwy

  • Ograniczenie bodźca u źródła: słuchawki wygłuszające,
    zatyczki, ciemniejsze okulary, miejsce z dala od świetlówki, ubrania bez
    metek.
  • Przerwy zanim przyjdzie przeciążenie, a nie po nim.
    Zaplanowane wyjście z sali działa lepiej niż wyjście ratunkowe.
  • Uprzedzanie o tym, co nastąpi: hałas, tłum, zmiana
    miejsca. Przewidywalność zmniejsza koszt bardziej, niż się wydaje.
  • Nieodbieranie sposobów regulacji: powtarzalne ruchy
    i dźwięki nie są zachowaniem do wygaszenia, tylko sposobem radzenia sobie.

Dlaczego nie ma tu wyniku

Bo nie ma czego zliczyć. Nie istnieje rozpoznanie, do którego suma
punktów miałaby prowadzić, a wrażliwości sensoryczne same w sobie nie
przekładają się na żadną liczbę o znaczeniu klinicznym. Liczba na ekranie
sugerowałaby, że coś zostało rozstrzygnięte, a tu rozstrzyga się dopiero
w rozmowie, po sprawdzeniu słuchu i wzroku, i w kontekście tego, co występuje
obok.