Objawy OCD i natręctw: notatka przed wizytą
00:00 Przerwij
Zdrowie psychiczne · przed wizytą

Objawy OCD i natręctw: notatka przed wizytą

Ta strona nie ocenia i nie stawia rozpoznania. Zaznaczasz swoje obserwacje w sześciu obszarach, a na końcu dostajesz uporządkowaną notatkę do zabrania na wizytę.

Bez wyniku, bez punktów, bez procentów: obie używane tu skale są chronione, a własny próg byłby zgadywaniem.

Najważniejsze zdanie o OCD: natrętne myśli ma prawie każdy. Rozstrzyga to, co się z nimi robi.

Osobna sekcja dla myśli, o których najtrudniej powiedzieć. I wyjaśnienie, czemu ukrywanie ich przed lekarzem kosztuje lata.

Notatkę można skopiować albo wydrukować. Nic nie jest wysyłane na serwer.

Natrętne myśli ma prawie każdy

To jest zdanie, dla którego warto przeczytać całą tę stronę. W międzynarodowym
badaniu z 2014 roku, obejmującym 777 osób w piętnastu ośrodkach w trzynastu krajach
na sześciu kontynentach, 93,6% uczestników zgłosiło co najmniej
jedną niechcianą natrętną myśl w ciągu poprzednich trzech miesięcy. Nie byli to
pacjenci: to była zwykła populacja.

Co więcej, treść tych myśli u osób zdrowych i u osób z rozpoznaniem jest
bardzo podobna
. Także ta najbardziej przerażająca: o zrobieniu komuś
krzywdy, o skoczeniu z wysokości, o czymś nieprzyzwoitym w nieodpowiednim miejscu.
Różnica nie leży w myśli.

Leży w tym, co się z nią dzieje dalej. Dla większości ludzi jest to dziwaczny
przebłysk, który mija i nic nie znaczy. W zaburzeniu obsesyjno-kompulsyjnym staje
się dowodem (na to, kim się jest, albo na to, co może się stać) i uruchamia
czynność, która ma go unieważnić. Ulga przychodzi, ale krótka, a następnym razem
potrzeba jej więcej. To jest cały mechanizm.

Myśli o skrzywdzeniu kogoś to nie są zamiary

To najczęściej ukrywana część tego zaburzenia i powód, dla którego ludzie milczą
przez lata: także przed lekarzem, bo boją się, że zostaną uznani za
niebezpiecznych. Warto więc powiedzieć wprost, jak to wygląda z drugiej strony
gabinetu.

Przerażenie własną myślą jest dowodem sprzeczności z wartościami, a nie
zamiaru.
Ktoś, kto planuje zrobić komuś krzywdę, nie chowa noży, nie unika
kuchni i nie leży w nocy z poczuciem winy z powodu obrazu, który sam się pojawił.
Robi to dokładnie ktoś, kogo ta myśl przeraża. W praktyce klinicznej im większy
lęk przed własną myślą, tym mniej prawdopodobne, że ma cokolwiek wspólnego
z zamiarem.

Ta sama zasada dotyczy myśli o treści seksualnej i myśli bluźnierczych. Wracają
tym częściej, im bardziej ktoś próbuje ich nie mieć, bo próba niemyślenia o czymś
jest formą myślenia o tym.

Praktyczny wniosek: o tych myślach mówi się lekarzowi wprost.
Psychiatra słyszy je regularnie i wie, czym się różnią od zamiaru. Zatajenie ich
prowadzi zwykle do leczenia niewłaściwego problemu i do kolejnych straconych lat.

Dlaczego nie ma tu testu z wynikiem

Bo obie skale, których używa się przy tym rozpoznaniu, są cudzą własnością.
I akurat tutaj zakaz jest wyjątkowo wyraźny.

Jedna z nich należy do spółki, która wymaga umowy licencyjnej na zastosowania
zarobkowe i na umieszczenie w oprogramowaniu, nie zezwala na żadne
przeróbki
, a publikację w jakimkolwiek medium (w tym umieszczenie na
stronie internetowej) wyklucza wprost. Druga jest objęta prawem autorskim swojej
autorki i bezpłatna wyłącznie do celów badawczych. Nie mamy zgody na żadną z nich,
więc żadnej nie odtwarzamy.

Zostaje pytanie, czemu nie napisać własnych pytań i własnego progu. Odpowiedź
jest ta sama co przy innych stronach tego serwisu: próg odcięcia obowiązuje
tylko dla oryginalnego brzmienia
, sprawdzonego na konkretnej próbie.
Własne pytania z własną granicą dałyby liczbę wyglądającą jak wynik, a będącą naszą
opinią. Przy zaburzeniu, w którym rozpoznanie i tak zależy od rozmowy, byłoby to
podwójnie bezużyteczne.

OCD to nie to samo co „osobowość obsesyjno-kompulsywna”

Te dwie nazwy myli się nagminnie, a chodzi o zupełnie różne rzeczy. Osobowość
anankastyczna, nazywana też obsesyjno-kompulsyjną (w klasyfikacji ICD-10 kod
F60.5), to trwały wzorzec: perfekcjonizm, sztywność, potrzeba kontroli,
zapracowanie kosztem przyjemności, trudność z powierzaniem zadań innym.

Różnica, która rozstrzyga, jest jedna. W OCD objawy są obce, osoba ich
nie chce i cierpi z ich powodu.
W osobowości anankastycznej cechy są
odbierane jako własne i słuszne; problemem wydaje się raczej otoczenie, które
robi rzeczy niedokładnie. Fachowo mówi się, że objawy OCD są egodystoniczne,
a cechy osobowości anankastycznej egosyntoniczne.

Konsekwencja jest praktyczna: to inne rozpoznanie i inne leczenie. Metoda
skuteczna w OCD nie jest odpowiedzią na sztywność osobowości i odwrotnie.

Zbieractwo: dziś traktowane osobno

Kompulsywne zbieranie i niemożność wyrzucania rzeczy przez lata opisywano jako
objaw OCD. DSM-5 i ICD-11 wydzieliły je jako osobne rozpoznanie,
bo różni się i obrazem, i przebiegiem: zbieranych rzeczy zwykle się chce, a nie
przeraża, i nie ma tu klasycznych natrętnych myśli. W klasyfikacji ICD-10, wciąż
obowiązującej w Polsce, osobnego kodu dla zbieractwa nie ma. Warto o tym
wiedzieć, gdy w dokumentacji pojawi się coś innego, niż mówią nowsze opracowania.

Zapewnianie jest częścią problemu. To dla bliskich

Najbardziej praktyczna rzecz na tej stronie dla rodziny. Pytanie „powiedz mi, że
na pewno nikomu nic się nie stało” wygląda jak rozmowa, ale działa jak sprawdzanie
klamki: przynosi ulgę na kilka minut i wzmacnia mechanizm. Odpowiadanie na nie (z najlepszą intencją, po raz dwudziesty tego dnia) podtrzymuje
zaburzenie
.

To samo dotyczy dostosowań, które rodzina wprowadza latami niepostrzeżenie:
zdejmowanie butów w określony sposób, mycie zakupów, przejmowanie sprawdzania,
omijanie tematów. Nazywa się to akomodacją rodzinną i jest jednym z czynników
pogarszających rokowanie.

Co robić zamiast tego: najlepiej ustalić z terapeutą, bo nagłe odcięcie
zapewnień bywa okrutne. Kierunek jest jednak stały: zamiast odpowiadać na pytanie,
odpowiada się na osobę. „Nie odpowiem, bo umówiliśmy się, że to nie pomaga, ale
zostanę z tobą, dopóki to nie minie” brzmi trudniej i działa lepiej niż
dwudzieste zapewnienie.

Jak wygląda leczenie

To zaburzenie leczy się skutecznie, ale inaczej niż pozostałe zaburzenia
lękowe
i o tę różnicę trzeba czasem dopytać samemu.

  • ERP, czyli ekspozycja z powstrzymaniem reakcji. Odmiana terapii
    poznawczo-behawioralnej polegająca na stopniowym kontakcie z tym, co wyzwala lęk,
    przy jednoczesnym powstrzymaniu się od rytuału. Brzmi surowo, robi się to małymi
    krokami i to jest metoda o najlepszej dokumentacji. Pytaj wprost, czy terapeuta
    pracuje w ten sposób, sama „terapia poznawczo-behawioralna” w ogłoszeniu tego
    nie przesądza.
  • Leki z grupy SSRI. Przy tym rozpoznaniu stosuje się je
    zazwyczaj w wyższych dawkach niż w depresji i czeka dłużej na
    efekt: liczony w tygodniach, nie w dniach. Odstawienie po dwóch tygodniach
    „bo nie działa” jest tu najczęstszym błędem.
  • Połączenie obu. Przy nasilonych objawach zwykle daje lepszy
    wynik niż każda z metod osobno.

Ile się czeka na właściwe rozpoznanie

Za długo, i warto to wiedzieć zawczasu. Opóźnienie między pierwszymi objawami
a właściwym rozpoznaniem liczy się w latach (źródła podają
rzędu dziesięciu i więcej), a pacjent trafia zwykle do trzech lub czterech
lekarzy
, zanim usłyszy trafną odpowiedź. Składają się na to dwie rzeczy:
wstyd przed mówieniem o treści myśli oraz to, że objawy bywają brane za zwykły
lęk albo za cechę charakteru.

Dla porządku liczby, które warto mieć: zaburzenie dotyczy około
dwóch–trzech procent dorosłych, zaczyna się średnio około
dwudziestego roku życia, a dziewięć na dziesięć przypadków
rozpoczyna się przed trzydziestym piątym. Późny pierwszy początek jest rzadki
i sam w sobie jest powodem, żeby lekarz rozejrzał się szerzej.

Jeśli szukasz czegoś innego

Jeśli Twoje objawy dotyczą przede wszystkim stałego zamartwiania się i napięcia,
a nie powtarzanych czynności, sensowniejszy będzie
test na zaburzenia lękowe: odtwarza
uznaną skalę co do słowa, z progami wziętymi z badań. Jeśli w tle jest obniżony
nastrój, to samo dotyczy testu na depresję.
A jeśli trafiłaś albo trafiłeś tu przez słowo „nerwica”, warto zacząć od strony
objawy nerwicy, która tłumaczy, co się pod tym
słowem kryje.