Test na wykrywanie kłamstwa: ile z tego to mit
Dwadzieścia pytań o wykrywanie kłamstw: ile naprawdę wynosi skuteczność człowieka, skąd wzięło się przekonanie o unikaniu wzroku i co mierzy wariograf.
Przy każdej odpowiedzi wyjaśnienie: test działa też jako lektura.
Wynik z rozbiciem na trzy grupy pytań.
Bez limitu czasu, bez rejestracji, z wersją do druku razem z kluczem.
Twój wynik testu
Chcesz sprawdzić się jeszcze raz? Wersja trudniejsza ma więcej pytań i szczegółowe wyjaśnienia.
Odpowiedzi i wyjaśnienia
Sprawdź inne testy
Wiedza ogólna, logiczne myślenie, pamięć: wszystkie za darmo i bez rejestracji.
Ludzie wykrywają kłamstwa niewiele lepiej niż rzutem monetą
Najszersze podsumowanie badań nad tym pytaniem objęło 206 prac i ponad 24 tysiące osób oceniających. Średnia trafność wyniosła 54 procent. Punktem odniesienia nie jest tu zero, tylko 50, bo pytanie jest rozstrzygające i samo losowanie daje połowę. Przewaga nad przypadkiem to zatem cztery punkty.
Rozkład tej trafności jest jeszcze ciekawszy niż średnia. Prawdę rozpoznajemy w 61 procentach przypadków, kłamstwo w 47, czyli poniżej losowania. Bierze się to z tendencji do wiary: domyślnie zakładamy, że rozmówca mówi prawdę. Bez tego założenia rozmowa byłaby niemożliwa, ale płacimy za nie tym, że kłamstwa umykają.
Najbardziej niewygodny wynik dotyczy zawodowców. Policjanci, sędziowie, funkcjonariusze służb granicznych (grupy, które oceniają cudzą wiarygodność zawodowo) nie wypadają lepiej od osób z ulicy. Szkolenia poprawiają trafność w niewielkim stopniu, podnoszą natomiast pewność siebie. To najgorsze możliwe połączenie.
Cały świat wierzy w to samo i cały świat się myli
W badaniu przeprowadzonym w 58 krajach zapytano po prostu: po czym poznajesz, że ktoś kłamie? Najczęstsza odpowiedź (unikanie kontaktu wzrokowego) padła u 63,66 procent osób i była najpopularniejsza w 51 z 58 krajów. Kolejne wskazania to nerwowość, niespójność wypowiedzi i ruchy ciała, każde po mniej więcej jednej czwartej.
Przegląd badań nad rzeczywistymi sygnałami kłamstwa obejmuje ponad sto pięćdziesiąt zachowań. Unikanie wzroku nie różnicuje osób kłamiących i mówiących prawdę. Ludzie odwracają wzrok, gdy się zastanawiają, wstydzą albo są zmęczeni. Sygnały, które cokolwiek wnoszą, są tak słabe, że w pojedynczej rozmowie nie rozstrzygają niczego.
Osobny problem to nerwowość. Ma on nawet własną nazwę, błąd Otella, od bohatera, który wziął przerażenie niewinnej osoby za dowód winy. Samo bycie podejrzewanym wywołuje dokładnie te reakcje, których szuka podejrzewający.
Co z mikroekspresjami
Krótkie, mimowolne wyrazy twarzy istnieją i są opisane. Nie wykazano natomiast, żeby dawały się wykorzystać do wykrywania kłamstwa, a popularność tej metody wzięła się z serialu telewizyjnego, nie z wyników badań. Szkolenia z niej sprzedają się świetnie i to jest o nich najpewniejsza informacja.
Wariograf nie wykrywa kłamstw
Wariograf zapisuje oddech, przewodnictwo skóry i pracę serca. Wszystkie trzy zmieniają się przy pobudzeniu: przy strachu, złości, wstydzie i przy zwykłym zdenerwowaniu samym badaniem. Kłamstwo nie ma w organizmie własnego sygnału, więc urządzenie mierzy co innego, a dopiero badający wiąże to z zadanym pytaniem.
Raport amerykańskiej Akademii Nauk z 2003 roku ocenił podstawę naukową metody jako słabą, a większość badań nad jej trafnością jako niskiej jakości. Oszacował wykrywalność kłamstw na około 70 procent, ale odsetek fałszywych oskarżeń pozostał nieznany, a to właśnie on decyduje o tym, ilu niewinnych metoda obciąża. Raport wskazał też, że wynik da się zaburzyć przygotowaniem, więc metoda zawodzi dokładnie przy tych osobach, wobec których miałaby być najbardziej potrzebna.
W polskim procesie karnym badanie wariografem jest zakazane w związku z przesłuchaniem, dopuszczalne natomiast jako odrębna czynność biegłego, za pisemną zgodą osoby badanej. Sąd Najwyższy przyjmuje, że jego wynik może jedynie wspierać inne dowody i nie może być jedyną podstawą wyroku.
Co w takim razie działa
Przewagę nad losowaniem daje praca z treścią, nie z zachowaniem. Kłamanie obciąża pamięć i uwagę bardziej niż mówienie prawdy, więc pomagają pytania, które trudno obsłużyć zmyślaniem: prośba o opowiedzenie zdarzenia od końca, pytanie o nieoczekiwany szczegół, zestawienie relacji z czymś sprawdzalnym. To znacznie mniej efektowne niż czytanie z twarzy. I jako jedyne przynosi efekt.
Skąd wzięły się pytania w tym teście
To test wiedzy, a nie narzędzie do oceniania konkretnej osoby. Nie da się zbudować uczciwego quizu, który powie, czy ktoś Cię okłamuje, gdyby taki istniał, powyższe liczby wyglądałyby zupełnie inaczej.