O projekcie

Serwis prowadzi jedna osoba. Nie jestem psychologiem ani lekarzem i nie udaję, że jestem, dlatego zaufanie do tego, co tu czytasz, ma się opierać na czymś sprawdzalnym: na źródłach, na tym, czego świadomie tu nie ma, i na dacie, kiedy strona była ostatnio weryfikowana.

Kto to prowadzi

Netbro Dawid Brandt
ul. Palmowa 4/8
72-010 Police
NIP: 8512904074

E-mail: biuro@netbro.pl
Telefon: +48 696 427 538

To ta sama firma, która widnieje w Regulaminie i w stopce każdej strony. Nie ma za tym redakcji ani zespołu, jest jedna osoba, która pisze pytania, sprawdza przepisy i odpisuje na maile.

Co z tego wynika dla Ciebie

Wynika rzecz, którą wolę napisać wprost, niż zostawić do domyślenia. Żaden test w tym serwisie nie jest badaniem, a moja opinia o Twoim wyniku nie ma wartości diagnostycznej, bo nie mam do tego kwalifikacji. Strony o tematyce zdrowotnej są tu pomyślane jako przygotowanie do rozmowy z kimś, kto takie kwalifikacje ma, spis obserwacji do zabrania na wizytę, a nie wyrok.

Nie znaczy to, że treść jest dowolna. Znaczy, że musi być sprawdzalna, i o tym jest reszta tej strony.

Skąd biorą się pytania

Wszystkie pytania są napisane od zera. Nie ma tu przepisanego kwestionariusza, przeklejonej bazy pytań ani listy zadań z cudzego podręcznika. Powód jest podwójny: prawny i merytoryczny. Cudzy test to cudzy utwór, a poza tym narzędzie wyrwane z kontekstu, w którym je zbadano, przestaje mierzyć to, co mierzyło.

Tam, gdzie test dotyczy przepisów, pytania powstają z tekstu aktu prawnego: z Dziennika Ustaw, a nie z cudzego streszczenia. Przy zasadach pisowni źródłem są uchwały Rady Języka Polskiego. Przy znakach drogowych: wzory z rozporządzenia, a nie rysunki znalezione w sieci. Przy stronach zdrowotnych: publikacje naukowe i akty wykonawcze, każdorazowo z podaniem, o który dokument chodzi.

Każda strona testu ma pod formularzem notatkę o źródle i o tym, czego ten test nie rozstrzyga. Nie jest to ozdobnik: jeżeli notatki nie da się napisać uczciwie, test nie powstaje.

Czego tu nie ma i dlaczego

To jest krótsza lista niż katalog, ale mówi o serwisie więcej.

  • Nie ma chronionych narzędzi psychometrycznych. Kwestionariusze wydawane komercyjnie, wymagające certyfikacji albo licencji nie są tu odtwarzane ani pod własną nazwą, ani „na wzór”. Kilka pomysłów na testy odpadło z tego powodu mimo dużego zainteresowania w wyszukiwarce.
  • Nie ma rozpoznań. Żaden wynik nie brzmi „masz X”. Strony o tematyce zdrowotnej opisują obserwacje i mówią, do kogo z nimi pójść.
  • Nie ma zmyślonej liczby IQ. Trzycyfrowy wynik wymaga próby normalizacyjnej, której nikt tu nie zebrał. Zamiast liczby dostajesz rozbicie na typy zadań i pozycję wśród innych podejść. I informację, że to nie to samo.
  • Nie ma norm, których nie zebrano. Pozycja wyniku pokazuje się dopiero wtedy, gdy podejść jest dość, żeby cokolwiek znaczyła. Wcześniej strona pisze wprost, że ich brakuje.
  • Nie ma konta, opłat ani płatnej wersji wyniku. Wynik widzisz od razu, bez podawania adresu e-mail.
  • Nie ma reklam.
  • Nie ma narzędzi analitycznych. Serwis nie wczytuje kodu Google Analytics ani żadnego odpowiednika. Kroje pisma też są na własnym serwerze, samo otwarcie strony nie wysyła nic na zewnątrz.

Co jest sprawdzane przed publikacją

Część kontroli jest automatyczna i to celowo, człowiek, który czyta własny tekst po raz dziesiąty, przestaje widzieć.

  • Nazwy chronionych narzędzi są wyszukiwane w treści i w metadanych. Wzmianka o narzędziu w tekście wyjaśniającym jest dopuszczalna; nazwa postawiona obok zachęty „wypełnij” albo „pobierz”, nie, bo czyta się jak zapowiedź, że narzędzie jest tu do wzięcia.
  • Cytaty bez podanego źródła są zgłaszane jako błąd i muszą zostać albo uźródłowione, albo przepisane własnymi słowami.
  • Obietnice wyniku: zdania w rodzaju „ten test powie Ci, czy…”, są blokowane.
  • Rozkład poprawnych odpowiedzi jest wyrównywany, a długość odpowiedzi kontrolowana. W testach wiedzowych poprawna odpowiedź bywa mimowolnie najdłuższa, bo autor pisze ją precyzyjniej niż dystraktory. I wtedy da się ją zgadnąć, nie znając tematu.
  • Każda strona jest przechodzona od początku do końca w przeglądarce, razem z wersją do druku i wersją ciemną.

Żadna z tych kontroli nie zastępuje recenzji merytorycznej i nie udaję, że zastępuje. Wyłapują to, co da się wyłapać maszynowo.

Skąd wiadomo, kiedy strona była sprawdzana

Pod każdym testem widnieje data ostatniej aktualizacji, a tam, gdzie treść zależy od przepisów albo programów zmienianych decyzją administracyjną, w tekście stoi wprost miesiąc i rok weryfikacji oraz zastrzeżenie, że warunki się zmieniają.

Robię tak dlatego, że poradniki bez daty starzeją się po cichu. Najłatwiej to zobaczyć na stronach o bezpłatnych badaniach: programy kończą się i zaczynają, a teksty opisujące je w czasie teraźniejszym zostają w sieci latami.

Co robię z błędami

Poprawiam i nie ukrywam, że poprawiam. Jeżeli widzisz błędną odpowiedź, nieaktualny przepis, pomyłkę w opisie wyniku albo rysunek niezgodny z treścią pytania, napisz. Podaj adres strony i numer pytania, a jeśli możesz, źródło, z którego wynika prawidłowa wersja. To zgłoszenie cenię najbardziej ze wszystkich, jakie dostaję.

Co zostaje na Twoim urządzeniu

Odpowiedzi nie opuszczają przeglądarki. Do serwera trafiają dwie rzeczy: liczba punktów (po to, żeby dało się pokazać, jak wynik wypada na tle innych podejść) oraz sygnał, że jakiś test doszedł do wyniku, z którego rośnie licznik na stronie głównej. Ani jedno, ani drugie nie niesie odpowiedzi i identyfikatora, który pozwalałby powiązać je z Tobą. Pełny opis, razem z jedynym wyjątkiem (skrót adresu IP w liczniku limitu zapytań), znajduje się w Polityce prywatności.

Dokąd dalej